I że cię nie opuszczę...

 

"Wiem, że są ludzie, którzy pozostają w małżeństwie wcale nie z miłości do swoich małżonków, ale z miłości do swoich zasad. Do grobowej deski pozostaną lojalnie z kimś, kogo autentycznie nie znoszą, tylko dlatego, że obiecali coś tej osobie w obliczu Boga i nie byliby sobą, gdyby nie dotrzymali takiego przyrzeczenia."

 
Nie jest to w żadnym wypadku odpowiednik filmu "I że cię nie opuszczę".


Książka nie porównywalna do "Jedz, módl się, kochaj". Zamiast akcji autorka skupiła się na temacie małżeństwa. Pokazuje jakie zdanie na ten temat mają inne kobiety, np. mieszkające w Azji. 

Bardzo mało wątków akcji o niej i Felipe. 

Dlaczego Azja? Felipe nie został wpuszczony na teren USA. Podczas trwania sprawy, Liz i Felipe zmuszeni są wytrzymać w trudnych warunkach podróżując po Azji. Może ta tułaczka była pewnego rodzaju testem przed małżeństewem? Kto wie. Liz boi się czy nadaje się na żonę. Już raz przez to przechodziła.

***

Są w tej książce momenty, które mogą dać odpowiedź na pytania, które cię dręczą w danej chwili.  Jeżeli jesteście gotowi na dużą porcję rozkmin to jest to idealna książka.

Pozdrawiam

Komentarze

Popularne posty