Przejdź do głównej zawartości

URODA: Dmuchawiec


Jak widać do świąt pozostało niewiele czasu. W sklepach są już świąteczne ozdoby czy foremki na piernikowego ludzika.
 
Zaczne od przykrego wyznania, że przegrałam dzisiaj w centrum handlowym. Miałam tylko kupić prezent dla przyjaciółki, a zamist tego zaszalałam na wyprzedaży. Zaczęło się od przecenionych dresów.

-Trzeba w czymś chodzić po domu.

-Ale taki rozmiar?

-Ty widzisz tą cenę? 29 zł?!

Bitwa z moimi myślami, ale i tak zakupoholizm wygrał. W końcu ile mam już żyć w tym zakupo-celibacie?

Potem weszłam do sklepu z domowymi ozdobami, ledwo z niego wyszłam. Wystarczy czerwony kolor  i reniferek i koniec. POLEGNE! Racjonalne myślenie jest automatycznie wyłączone, w zeszłe święta tak zaszalałam, że skończyło się to płaczem. Tyle kasy poszło. Chyba będę musiała kupić pierwszą lepszą rzecz dla przyjaciółki i nie zastanawiać się w nieskończoność. I więcej nie wracać do centrum handlowego (chyba że po 1.01.2014).

Ale koniec tych wyznań, czas na paznokcie!



W końcu przestały być słabe i łamliwe, dlatego mogłam je pomalować. Poza tym musiałam czymś się zająć w wolnej chwili.



Nie do końca wyszło tak jak chciałam. Miał być dmuchawiec i na reszcie paznokci odlatujące, nie wiem jak to nazwać.



Na baze z odżywki nałożyłam szary lakier i potem białym do frenchu zrobiłam wzorek. Łodyga dmuchawca miała być czarna, ale z braku tego koloru, zrobiłam brązowym ;)
 Pozdrawiam

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

365 schodów do raju? Mallorca= Pollenca

Patrząc na tytuł wpisu pewnie zastanawiacie się o co chodzi. O jakich schodach mówię. Już Wam wszystko wyjaśniam.

Dresy w kaktusy

Dzisiaj stylizacja wiosenno/ letnia. Chociaż na jeden weekend przyszło do nas lato i oby już tak zostało.

Strój troszeczkę nawiązuje do festiwalu Coachella, który miał ostatnio miejsce w miasteczku Indio w  Północnej Kalifornii:D W tym sezonie przeważają stylizacje z elementami boho. W każdym sklepie można  natknąć się na ciuchy z frędzlami, zwiewne sukienki czy bluzki w etniczne wzory itp.

Jeden dzień w Wenecji..

Po kilkunastu godzinach spędzonych w autokarze w końcu się budzę. Jest 6 rano. Nie czuję w ogóle zmęczenia. Jestem taka podekscytowana, bo za kilka godzin stanę na Placu Św. Marka.