Przejdź do głównej zawartości

Christmas inspiration 2

Kolejna niedziela ze świątecznymi inspiracjami za nami :) Dzisiaj chciałabym pokazać Wam, jak wyglądają święta u mnie. W zasadzie świąteczne ozdoby. Pokój nie ugina się pod nadmiarem świątecznych ozdób jak to bywa na amerykańskich filmach :)  Stety i niestety.
Choinka jak co roku jest sztuczna. Tym razem nieźle namieszała. Zaczęło się od tego, że trzecia "noga" zaginęła. Kto wie, może leży gdzieś w ciemnym zaułku piwnicy i czeka aż ktoś ją odnajdzie.  Mogę odmówić sobie świątecznych potraw, przeżyje też bez śniegu ale Święta bez choinki? Po moim trupie!


 Jak to zawsze powiadali- potrzeba matką wynalazku. Wpadliśmy na pomysł wymiany trójnoga na to... Na razie się trzyma aczkolwiek był już mały wypadek- mama zbiła czubek i jedną bombkę ;/




Pierniczki upieczone, od jutra zabieramy się za gotowanie reszty potraw. W tym roku wyjątkowo szybko minął ten okres przedświąteczny- albo już nie pamiętam wcześniejszych lat.

Co roku w grudniu rodzi się nowa tradycja- w tym roku dokupiłam nową foremkę (łosia) i co roku będę to powtarzać. Chociaż w sklepowych ostatkach znalazłam jeszcze jedną foremkę Pana ciastka- zaliczka na przyszły rok ;)  Może kiedyś zbierze się pokaźna kolekcja piernikowych foremek i trafię do jakieś księgi rekordów... żarcik :)






Mam pytanie, czy ktoś z Was orientuje się gdzie można kupić takie Candy Cane "cukrowe laski"?




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

365 schodów do raju? Mallorca= Pollenca

Patrząc na tytuł wpisu pewnie zastanawiacie się o co chodzi. O jakich schodach mówię. Już Wam wszystko wyjaśniam.

Dresy w kaktusy

Dzisiaj stylizacja wiosenno/ letnia. Chociaż na jeden weekend przyszło do nas lato i oby już tak zostało.

Strój troszeczkę nawiązuje do festiwalu Coachella, który miał ostatnio miejsce w miasteczku Indio w  Północnej Kalifornii:D W tym sezonie przeważają stylizacje z elementami boho. W każdym sklepie można  natknąć się na ciuchy z frędzlami, zwiewne sukienki czy bluzki w etniczne wzory itp.

Jeden dzień w Wenecji..

Po kilkunastu godzinach spędzonych w autokarze w końcu się budzę. Jest 6 rano. Nie czuję w ogóle zmęczenia. Jestem taka podekscytowana, bo za kilka godzin stanę na Placu Św. Marka.