Zmiany

Całe tygodnie obmyślania strategi na bezbolesne i szybkie przemalowanie pokoju. Bzdury! Kolejna kartka mogłaby trafić do śmietnika, bo to jest niemożliwe.



Sterta byle jak zapakowanych kartonów ( nie oznaczonych... o zgrozo).  Wyobrażenie znacznie różni się od rzeczywistości, która nie dała za dużego wyboru.

Już od ponad roku  przymierzałam się do zmian w pokoju. Zaczęło się od maratonów po sklepach z dodatkami i meblami. Liczne pomysły, które rodziły się w nocy i nie dawały mi spać. Problemy z ramkami, o których Wam kiedyś wspominałam. Czy chociażby sporadyczne segregacje, żeby było więcej luzu w szafach.

Spontaniczność i chaos, który potem nastąpił. Euforia i zwątpienie. Zmiany, które od czasu do czasu muszą nadejść. Nie jest to łatwe, gdy już się do czegoś przyzwyczaisz. A przyzwyczajenie staje się codziennością, w pewnym sensie bezpieczeństwem.
Najgorsza w tym wszystkim jest sterta rzeczy, których być może (a i na pewno ) nie użyjesz, ale muszą być. Nieprzydatne staje się przydatnym gdy zostaje wyrzucone!



Nie trudno jest kupić nowy koc, dobrać zdjęcia do ramek czy chociażby znaleźć tani stolik- najgorszy jest dobór farby. Katalog pokazuje tak, wizualizacja inaczej, ale pudełko z farbą to istna niespodzianka. Do samego końca nie byłam przekonana, który odcień wybrać- najciemniejszy czy najjaśniejszy. Wiedziałam, że na pewno szary. Na szczęście w ostatniej chwili zmieniłam zdanie i wzięłam ten najjaśniejszy. Trochę bałam się, że wyjdzie znowu za jasny, ale okazało się, że jest i tak ciemny.

 Największe przedsięwzięcie tego roku dobiegło końca.  Najlepsze jest to, że w tym roku nie zrobiłam listy postanowień. Może ta zmiana wpłynie na to, że marzenia czy plany, które pojawiają się niespodziewanie w mojej głowie jednak zostaną zrobione :)
A już nie długo nowy wpis ze stylizacją :D


Pozdrawiam

Komentarze

Popularne posty