Przejdź do głównej zawartości

Jeden dzień, jedno miasto, a...

Jedna sobota, jedno miasto, a tak wiele się działo. Festiwal burgerów przed Pałacem Kultury, parada ESKI z kolorowymi balonami, wystawa starych autobusów, Noc Muzeów, kolejki do siedziby Wedla, urodziny Glamour i koncert Margaret, no i na koniec- Warsaw Fashion Weekend...



I chociaż 2 lata temu obiecałam sobie, że nie wrócę tutaj po raz kolejny (inne miasta czekają grzecznie na swoją kolej), to jednak coś mnie znowu przywiało.

Urodziny Glamour


Kiedy wychodzę z Dworca zbudowanego przez Czterdziestolatka :D, pierwsze co mi się rzuca w oczy to bezchmurne niebo, wieżowce i ruchliwe przejście dla pieszych. Dla mnie jest to niecodzienny widok, tak samo jak żółte pola, które widzę jadąc pociągiem.
Nic nie poradzę, że cieszę się jak dziecko i zamiast czytać gazetę, którą kupiłam specjalnie na tę okazję wolę gapić się przez okno. W pewien sposób się wtedy relaksuję.

 
Nudny plac przed Pałacem Kultury odżył i przybrał żywe kolory. To wszystko dzięki czerwonym i niebieskim autobusom oraz dzieciom, które biegały zaintrygowane. Obecne autobusy nie robią już takiego wrażenia jak stare Ogórki.
W drodze na pokazy miałam okazję bliżej zobaczyć stadion.
Przed przyjazdem do Warszawy widziałam w jakieś gazecie reklamę Muzeum Neonów, ale że plan był napięty to nawet nie było sensu sprawdzania adresu.
Kiedy dotarłam do Soho Factory, gdzie odbywał się Fashion Weekend nie mogłam uwierzyć w to co widzę... Muzeum Neonów... W głowie od razu pojawiła mi się pewna myśl "Nic nie dzieje się przypadkiem", ale plan napięty, spieszyłam się na pierwszy pokaz. Niestety zwiedzanie musi jeszcze trochę poczekać. Ktoś z Was był może w tym muzeum? Warte odwiedzenia?
I chociaż wysoki budynek na samym przodzie nie robi dobrego wrażenia, to ukryte budynki w środku zmieniają postać rzeczy. Mekka artystów z luksusową knajpką, czy stare budynki z artystycznymi rysunkami i dawnymi reklamami. Przez chwilę poczułam się jak w Nowym Jorku, chociaż nigdy tam jeszcze nie byłam.


To tyle jeśli chodzi o samą Warszawę. Wyjazd był nastawiony na pokazy także nic więcej nie mogę opisać. Ale to jeszcze nie koniec. Kiedyś tam wrócę i tym razem nie przepuszczę okazji by wstąpić do Parku Łazienkowskiego ;)

Na dniach dodam relację z WFW ;)
Pozdrawiam

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

365 schodów do raju? Mallorca= Pollenca

Patrząc na tytuł wpisu pewnie zastanawiacie się o co chodzi. O jakich schodach mówię. Już Wam wszystko wyjaśniam.

Dresy w kaktusy

Dzisiaj stylizacja wiosenno/ letnia. Chociaż na jeden weekend przyszło do nas lato i oby już tak zostało.

Strój troszeczkę nawiązuje do festiwalu Coachella, który miał ostatnio miejsce w miasteczku Indio w  Północnej Kalifornii:D W tym sezonie przeważają stylizacje z elementami boho. W każdym sklepie można  natknąć się na ciuchy z frędzlami, zwiewne sukienki czy bluzki w etniczne wzory itp.

Jeden dzień w Wenecji..

Po kilkunastu godzinach spędzonych w autokarze w końcu się budzę. Jest 6 rano. Nie czuję w ogóle zmęczenia. Jestem taka podekscytowana, bo za kilka godzin stanę na Placu Św. Marka.