Przejdź do głównej zawartości

Garderoba gotowa na Święta



W związku z tym, że dzisiaj po raz pierwszy spadło kilka płatków śniegu pozwolę sobie dodać pierwszy świąteczny wpis :D I tak można śmiało powiedzieć, że rozpoczęła się już świąteczna gorączka. Przystrojone galerie działają na nas jak magnes, a szereg produktów kusi.



Trzeba uważać, żeby nie zagubić się wśród półek z cukierkami, czekoladami i żelkami. Normalnie średni czas przejścia między regałami ze słodyczami wynosi kilka sekund, a w okresie świątecznym minimum 5 min. Dobrze, że papierki pochłaniają zapach słodyczy, bo gdybym miała jeszcze stać i czuć tyle zapachów na raz, mogłoby się to źle skończyć. Pewnie nie zdążyłabym dojść do kasy z tabliczką czekolady, bo zostałaby zjedzona na miejscu. 

Co ciekawe ta sama tabliczka czekolady w okresie świątecznym  wydaje się smaczniejsza. Nie mieliście tak kiedyś? Przez cały okres letni mogę powstrzymać się od zjedzenia powiedzmy czekolady z orzechami, ale jak wejdę do sklepu w grudniu i zobaczę świąteczne ozdoby momentalnie czuję potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego. No ale koniec na temat słodkiego, o tym porozmawiamy później, przy okazji kolejnego wpisu.


Dzisiaj miało być na temat garderoby… świątecznej garderoby. Ale to  nie jest wpis ze stylizacjami tylko przegląd szafy. Świąteczne trio, które od kilku lat chodziło po głowie, aż w końcu znalazło się w mojej szafie. Może ten wpis zainspiruje Was do wyboru tego czy tamtego na prezent :)


Nasze trio zacznijmy od skarpetek. Małe, praktyczne i zawsze potrzebne. W tym roku widziałam dużo... Chyba za dużo skarpet z reniferkami, Mikołajami itp. Patrząc na kolejną parę, nie wiedziałam już czy ładniejsze są same skarpety czy sposób w jaki były zapakowane.



Wiem, że skarpeta to skarpeta. Nie ważne jaki wzór byle nie zsuwała się  ze stopy. Nadal tak uważam, ale w tym roku odchodzę od reguły w wielu kwestiach, nawet w kwestii skarpet. Raz się żyje :D

  
Na drugim miejscu jest świąteczny sweter. Pamiętam, że w jednej ze świątecznych komedii cała rodzina miała swetry z tym samym wzorem. Co roku w tych swetrach robili rodzinne zdjęcie na pamiątkę. Nie mogę sobie przypomnieć tytułu filmu, zresztą to nieistotne w tym momencie. Tak mi się spodobała ta scena, że co roku wyobrażałam sobie, że u mnie jest tak samo. Niestety nie można zmusić każdego do założenia swetra w świąteczne wzory. Takie życie.

Długo szukałam idealnego swetra, nie tylko pod względem wzoru ale również wełny. Nie lubię gdy wełna gryzie, skóra jest wtedy podrażniona i myślę tylko o tym, żeby się podrapać. Swetry w sklepach są drogie, a cena nie przekłada się na jakość. Szybko się mechaci, albo wełna gryzie, albo z kolei się za bardzo rozciąga po praniu.


Na samym końcu świątecznego piedestału jest świąteczna piżama. Czerwone, szare, białe i zielone, z reniferem, z Mikołajem, z napisami, gwiazdkami itd., można wymieniać w nieskończoność, opcji jest wiele. Najważniejsze żeby była ciepła.. i poprawiała nam humor za każdym razem gdy się rano obudzimy.



Święta Bożego Narodzenia, to okres na który czekam przez cały rok z utęsknieniem. Na blogu będzie kilka osobnych wpisów na temat Świąt. Mam nadzieję, że będą dla Was inspiracją i że nie zanudzicie się czytając.Pozdrawiam  :)

Coraz bliżej Święta...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

365 schodów do raju? Mallorca= Pollenca

Patrząc na tytuł wpisu pewnie zastanawiacie się o co chodzi. O jakich schodach mówię. Już Wam wszystko wyjaśniam.

Dresy w kaktusy

Dzisiaj stylizacja wiosenno/ letnia. Chociaż na jeden weekend przyszło do nas lato i oby już tak zostało.

Strój troszeczkę nawiązuje do festiwalu Coachella, który miał ostatnio miejsce w miasteczku Indio w  Północnej Kalifornii:D W tym sezonie przeważają stylizacje z elementami boho. W każdym sklepie można  natknąć się na ciuchy z frędzlami, zwiewne sukienki czy bluzki w etniczne wzory itp.

Jeden dzień w Wenecji..

Po kilkunastu godzinach spędzonych w autokarze w końcu się budzę. Jest 6 rano. Nie czuję w ogóle zmęczenia. Jestem taka podekscytowana, bo za kilka godzin stanę na Placu Św. Marka.