Przejdź do głównej zawartości

Berlin na wiosnę



Za każdym razem Berlin kojarzy mi się z czymś innym. Każdy wyjazd to nowe spojrzenie na to miasto. Nowe, inne, ale czy lepsze? Wcześniej Berlin kojarzył mi się z piernikami i całą tą świąteczną otoczką wokół Weinachtsmarkt.
Trochę bałam się, że ten czar pryśnie i rozczaruję się. Jednak okazało się, że moje obawy nie są słuszne.



 Co prawda teraz Berlin będzie mi się kojarzyć z korkami na Kreuzbergu, ale nie tylko. Pierwszy raz widziałam, żeby starsi ludzie nagminnie przechodzili w miejscach niedozwolonych (nawet z balkonikami).

Jeśli chcecie zobaczyć piękną panoramę miasta to warto wybrać się na Siegessäule. Po pokonaniu "X" schodów i kilku przerwach na odpoczynek w końcu wyłonił się widok na Fernsehturm. Mimo mgły na zdjęciu, pogoda dopisała i było bardzo ciepło.

 Na rondzie pełno aut. Ludzie pędzą do pracy, do szkoły, a może na zakupy. Dobrze jest się na chwilę odciąć od tego "życia w biegu" i zatrzymać się. Spojrzeć z góry i dostrzec małe rzeczy, które tak nam umykają- tak szybko jak te samochody.



Z Siegessäule (kolumny zwycięstwa) możecie przejść się pod Bramę Brandenburską. I chociaż jest to główny punkt miasta, to jeszcze nie udało mi się zrobić przy niej zdjęcia. Będzie pretekst na kolejną podróż :)


 Kolejnym punktem na mapie Berlina jest Alexanderplatz z wieżą telewizyjną- Fernsehtum. Kiedy ukazała mi się gigantyczna wieża telewizyjna, a obok cukiernia, to nie wiedziałam na co patrzeć w pierwszej kolejności. Od początku wycieczki chodziły za mną Donaty i w końcu je dorwałam. Miało być o zabytkach, a teraz powstaje dygresja o pączkach. Ale to też jest ważne. Poznawanie miasta to nie tylko zwiedzanie, ale również jedzenie czyli kuchnia. Nie jest to co prawda ciastko regionalne, ale warto o nim napomknąć. Koniec, bo za chwilę trzeba będzie lecieć do sklepu po jakieś słodycze ;)


  Niedaleko Fernsehturm zebrała się spora grupa ludzi. Kręcili się wokół straganów, plotkowali przy kiełbaskach i piwie, albo wylegiwali się na leżakach i słuchali muzyki. Niczym się nie przejmowali. Poczułam się jakby było już lato.

Odkryłam jeszcze jedną rzecz w Berlinie, o której nie miałam okazji przeczytać w przewodniku. Chodzi o Muzeum Trabanta czyli Trabi Museum. Nie miałam okazji być w środku, jedynie w sklepiku który znajduje się przy wejściu do muzeum. Znajdziecie tam wszystko związane z  trabantami- od breloczków po modele aut.

 Muzeum to znajduje się blisko Checkpoint Charlie- dawnego przejścia granicznego między strefą amerykańską a sowiecką.


Drugie kłębowisko ludzi znajdowało się właśnie przy Checkpoint Charlie. Ludzie przechadzali się ulicą, albo robili zdjęcia z żołnierzami, którzy z uśmiechem pozowali do zdjęć.



Jest wiele ciekawych miejsc, czy muzeów do odwiedzenia. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jednak, żeby lepiej poznać miasto nie wystarczy pójść do muzeum. Trzeba wyjść na ulicę, pospacerować, posiedzieć w parku czy poznawać nowych ludzi.

Pozdrawiam



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

365 schodów do raju? Mallorca= Pollenca

Patrząc na tytuł wpisu pewnie zastanawiacie się o co chodzi. O jakich schodach mówię. Już Wam wszystko wyjaśniam.

Dresy w kaktusy

Dzisiaj stylizacja wiosenno/ letnia. Chociaż na jeden weekend przyszło do nas lato i oby już tak zostało.

Strój troszeczkę nawiązuje do festiwalu Coachella, który miał ostatnio miejsce w miasteczku Indio w  Północnej Kalifornii:D W tym sezonie przeważają stylizacje z elementami boho. W każdym sklepie można  natknąć się na ciuchy z frędzlami, zwiewne sukienki czy bluzki w etniczne wzory itp.

Jeden dzień w Wenecji..

Po kilkunastu godzinach spędzonych w autokarze w końcu się budzę. Jest 6 rano. Nie czuję w ogóle zmęczenia. Jestem taka podekscytowana, bo za kilka godzin stanę na Placu Św. Marka.