Przejdź do głównej zawartości

Piernikowa chatka

 Pierwsza piernikowa chatka była kompletną porażką, ponieważ dach był kompletnie połamany, a ściany nie chciały się skleić. Po X latach nastał czas ponownej próby. Ponownej budowy.


 Tym razem trzeba było od zera wszystko upiec, wg szablonu powycinać i złożyć. Zadanie wydaje się banalne, ale w rzeczywistości tak nie jest. Piernik nie należy do najtrwalszego materiału.Grunt to się nie poddawać, włączyć świąteczną składankę i jakoś przebrnąć przez poszczególne etapy.

 Kiedy chatka została postawiona i miałam dołożyć dach to naszły mnie złe przeczucia. Obawiałam się, że za chwilę wszystko runie. Na szczęście nic się nie połamało, a domek wytrzymał dłużej niż 30 min. Na razie stoi, oby wytrwał do Wigilii.
 Teraz do szczęścia brakuje tylko Pana  i Pani Ciastek :) Piernikowa chatka już na nich czeka.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

365 schodów do raju? Mallorca= Pollenca

Patrząc na tytuł wpisu pewnie zastanawiacie się o co chodzi. O jakich schodach mówię. Już Wam wszystko wyjaśniam.

Dresy w kaktusy

Dzisiaj stylizacja wiosenno/ letnia. Chociaż na jeden weekend przyszło do nas lato i oby już tak zostało.

Strój troszeczkę nawiązuje do festiwalu Coachella, który miał ostatnio miejsce w miasteczku Indio w  Północnej Kalifornii:D W tym sezonie przeważają stylizacje z elementami boho. W każdym sklepie można  natknąć się na ciuchy z frędzlami, zwiewne sukienki czy bluzki w etniczne wzory itp.

Jeden dzień w Wenecji..

Po kilkunastu godzinach spędzonych w autokarze w końcu się budzę. Jest 6 rano. Nie czuję w ogóle zmęczenia. Jestem taka podekscytowana, bo za kilka godzin stanę na Placu Św. Marka.