Piernikowa chatka

 Pierwsza piernikowa chatka była kompletną porażką, ponieważ dach był kompletnie połamany, a ściany nie chciały się skleić. Po X latach nastał czas ponownej próby. Ponownej budowy.


 Tym razem trzeba było od zera wszystko upiec, wg szablonu powycinać i złożyć. Zadanie wydaje się banalne, ale w rzeczywistości tak nie jest. Piernik nie należy do najtrwalszego materiału.Grunt to się nie poddawać, włączyć świąteczną składankę i jakoś przebrnąć przez poszczególne etapy.

 Kiedy chatka została postawiona i miałam dołożyć dach to naszły mnie złe przeczucia. Obawiałam się, że za chwilę wszystko runie. Na szczęście nic się nie połamało, a domek wytrzymał dłużej niż 30 min. Na razie stoi, oby wytrwał do Wigilii.
 Teraz do szczęścia brakuje tylko Pana  i Pani Ciastek :) Piernikowa chatka już na nich czeka.

Komentarze

Popularne posty