Przejdź do głównej zawartości

Po prostu La Barceloneta


 Barcelona to miasto, które ma dwa oblicza. Pierwsze z nich każdy zna, to oczywiście Gaudi, Sagrada Familia, Park Guell i mozaiki. Dzisiaj drugie oblicze, położone idealnie na drugim końcu miasta- tj. La Barceloneta i piękne nadbrzeże.
Poczuć się tu można jak w Miami, z połączeniem Dubaju. A to za sprawą Hotelu W przypominającego żagiel.




Nadbrzeże to raj biegaczy, którzy co chwilę Cię wyprzedają. Bary przy plaży zapełniają w większości kobiety, które spotykają się z przyjaciółmi. Wszyscy są zrelaksowani, pełni energii do działania, uśmiech nie znika z twarzy. Można czerpać inspirację z tych ludzi.




 Ludzie powoli zbierają się na plaży. W całym tym skupisku plażowiczów i handlarzy jakimiś wielkimi chustami trudno znaleźć miejsce przy samej wodzie. Słońce praży, a człowiek przypomina sobie, jak brzmi szum morza. Chwilo trwaj! Na szczęście czas na plaży upływa wolniej niż przy zwiedzaniu.



Będąc w Barcelonie warto wypośrodkować czas między zwiedzaniem, a odpoczynkiem. Przez odpoczynek też poznajemy dane miejsce. Barcelona to miasto, które warto odwiedzić na kilka dni, aby móc wszystkiego doświadczyć.

Na świecie jest mnóstwo pięknych miejsc, które warto zobaczyć. Jednak niewiele jest miejsc, gdzie można poczuć się jak w domu. Barcelona to właśnie to miejsce, gdzie czułam się, jakbym była na właściwym miejscu. Czułam się tu bezpiecznie. Nikt tu nie patrzy na Ciebie z nienawiścią, wszyscy są pomocni i mili.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dresy w kaktusy

Dzisiaj stylizacja wiosenno/ letnia. Chociaż na jeden weekend przyszło do nas lato i oby już tak zostało.

Strój troszeczkę nawiązuje do festiwalu Coachella, który miał ostatnio miejsce w miasteczku Indio w  Północnej Kalifornii:D W tym sezonie przeważają stylizacje z elementami boho. W każdym sklepie można  natknąć się na ciuchy z frędzlami, zwiewne sukienki czy bluzki w etniczne wzory itp.

365 schodów do raju? Mallorca= Pollenca

Patrząc na tytuł wpisu pewnie zastanawiacie się o co chodzi. O jakich schodach mówię. Już Wam wszystko wyjaśniam.

Jeden dzień w Wenecji..

Po kilkunastu godzinach spędzonych w autokarze w końcu się budzę. Jest 6 rano. Nie czuję w ogóle zmęczenia. Jestem taka podekscytowana, bo za kilka godzin stanę na Placu Św. Marka.